Jest skromnym przykładem młodzieńczej ambicji. Zdała egzamin na poziomie CAE z fantastycznym wynikiem w siódmej klasie szkoły podstawowej. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że języka na takim poziomie używają studenci zagranicznych uczelni. Dziś rozmawiamy z Zosią Zielińską, która w przyszłym roku szkolnym planuje kontynuować naukę w międzynarodowej szkole w Warszawie. 

O czym dowiesz się z wywiadu?

  • Jak wygląda przygotowanie do egzaminu CPE?
  • Jak dostać się do międzynarodowej szkoły?
  • Jakie możliwości daje posługiwanie się językiem na poziomie Proficiency?

Zacznijmy od nietypowego pytania. Wyobraź sobie, że masz możliwość odbycia rozmowy w języku angielskim z dowolnie wybraną osobą na świecie. Kto by to był i o czym chciałabyś porozmawiać?

Nigdy się nad tym nie zastanawiałam… Nikogo szczególnie nie podziwiam, ani nie idolizuję. Nie wiem więc czy jest jedna taka osoba, z którą szczególnie chciałabym porozmawiać…

Marzy mi się jednak pogawędka o czymś związanym z fizyką – o czarnych dziurach albo teorii kwantowej – o tym jak mało wiemy o świecie, w którym przyszło nam żyć.

Zdałaś egzamin Cambridge na poziomie CAE z wynikiem A w klasie siódmej. To spore osiągnięcie, jak na osobę w tak młodym wieku. Jak wyglądały Twoje przygotowania do egzaminu?

Dużo pracy. Uczęszczałam na zajęcia dodatkowe dwa razy w tygodniu, jednak nie poprzestawałam tylko na zajęciach planowych. Codziennie robiłam chociaż jedno zadanie w zeszycie ćwiczeń, studiowałam artykuły w internecie i teksty w podręczniku, w poszukiwaniu nieznanych dotąd słów, nie zapominając nigdy ich zapisać. Starałam się również co najmniej raz w tygodniu wykonać zadanie pisemne.

Nie próżnowałam nawet w czasie wolnym; sięgałam po rozrywkę w języku angielskim – muzykę, filmy, podcasty, książki, seriale, artykuły internetowe… Innymi słowy, wszystko, co wpadło mi w ręce.

Tak intensywne przygotowania były w pewnych chwilach wyczerpujące, jednak satysfakcja z przyswojonej wiedzy przewyższała moje zmęczenie – tyle szczęścia sprawia pochwalenie się nowo poznanym słowem czy piątka z eseju!

Gratulujemy Ci serdecznie świetnie zdanego egzaminu Proficiency! Biegłość językowa na ocenę A w tak młodym wieku… aż trudno uwierzyć ! Przygotowywałaś się do tego egzaminu przez ostatni rok szkolny. Czy zajęcia prowadzone online utrudniły czy ułatwiły Twoja naukę?

Choć może się to zdawać zaskakujące, nauka zdalna podobała mi się o wiele bardziej niż nauka stacjonarna. W zaciszu własnego pokoju łatwiej jest mi się skupić niż w pełnej uczniów sali, przy czym nie traci się czasu na dojazd.

Poza tym, gdyby nie zdalne nauczanie, nigdy nie miałabym okazji mieć lekcji z mieszkającym w Warszawie native speakerem, który okazał się być świetnym nauczycielem.

Jedyny problem pojawiał się przy zadaniach ustnych. Nauczyciel umieszczał nas wtedy parami w osobnych “pokojach”, nie mógł jednak tak jak w klasie monitorować wszystkich par naraz, przez co niektórzy, zamiast wykonywać zadanie, zajmowali się czymś innym, zupełnie niezwiąznym z lekcją.

Jak rozumie się samo przez się, niemożliwe jest samodzielne wykonanie zadania wymagającego pracy w parach; tracili więc na tym też skorzy do nauki uczniowie.

Sądząc po fakcie, że nauka zdalna prawdopodobnie będzie kontynuowana przez większość szkół językowych również po końcu pandemii, myślę, że jest to problem, z którym trzeba będzie w jakiś sposób się zmierzyć.

Sukces jest wynikiem Twojej ciężkiej pracy. Kto jeszcze się do Tego przyczynił? Komu chcesz podziękować za wsparcie?

Najszczersze podziękowania należą się przede wszystkim mojemu tacie. To z jego inicjatywy rozpoczęłam naukę języka w tak młodym wieku.

Wspierał mnie w trudnych chwilach, przymuszał do nauki, gdy w młodszych klasach była taka potrzeba, wykładał pieniądze na – nie ukrywam – kosztowne zajęcia i podręczniki.

Gdyby nie on, nie zaszłabym tak daleko. Za to wszystko będę mu dozgonnie wdzięczna.

Przez wiele lat uczęszczałaś do szkoły EnglishTop. Czy poleciłabyś ją innym swoim znajomym? Co wyróżnia ją spośród innych szkół językowych?

Szkołę EnglishTop bez wahania poleciłabym każdemu zainteresowanemu nauką języka angielskiego. Na tle innych szkół językowych, z którymi miałam do czynienia, wyróżnia ją przede wszystkim podejście do nauczania.

W wielu szkołach językowych można spotkać kursy dla dzieci typu “nauka przez zabawę”. W skrócie wygląda to tak: dzieci dostają kolorowanki z podpisem po angielsku, a zblazowany nauczyciel puszcza im angielski film, z którego, wiadomo, nie rozumieją ani słowa.

Coś takiego byłoby nie do pomyślenia w szkole EnglishTop. Tutaj nauczyciele faktycznie przyciskają uczniów do nauki, kursy są intensywne i wymagające, regularnie zadawana jest praca domowa…

Choć może się wydawać mniej porywająca niż “zabawa z językiem”, taka metoda jest o wiele bardziej skuteczna w dążeniu do poznania języka obcego i, wbrew pozorom, naprawdę przyjemna.

Twoim zdaniem możliwe jest nauczenie się języka angielskiego na poziomie C2 bez korzystania z pomocy szkoły językowej?

Absolutnie nie. Bez ściśle określonych godzin lekcyjnych trudno jest znaleźć motywację do nauki, a samodzielne dawkowanie nowego materiału jest niełatwym zadaniem.

W zawiłym labiryncie, którym jest język, pomoc nauczyciela może okazać się niezbędna. Zwłaszcza przyda się ona osobom, które stawiają z nowym językiem pierwsze kroki, ale również tym, które są z nim już obeznane.

Jako osoba mówiąca po angielsku na poziomie zaawansowanym, nowego słownictwa często uczę się samodzielnie, korzystając z zasobów internetu, jednak wciąż potrzebuję kogoś, kto wskaże mi w pracy pisemnej błąd, którego sama nigdy bym nie dostrzegła.

Jak wyglądała Twoja nauka angielskiego w młodszych klasach?

Rodzice wysłali mnie do szkoły EnglishTop gdy miałam pięć czy sześć lat. Zajęcia odbywały się dwa razy w tygodniu, jednak dużo czasu poświęcałam także na naukę w domu i, choć byłam najmłodsza w grupie, świetnie sobie radziłam.

Dobre stopnie w nauce zawdzięczałam w dużej mierze pomocy rodziców – do dziś pamiętam jak chodziłam po pokoju, powtarzając z tatą czasowniki nieregularne – jak i własnej chęci do nauki…

Chęć ta towarzyszyła mi we wczesnych latach mojej przygody z angielskim, opuściła mnie jednak w wieku dziesięciu czy też dwunastu lat, kiedy zaczął się u mnie trudny, choć przez wszystkich przechodzony, okres buntownika.

Cieszy mnie fakt, że w końcu na nowo odnalazłam w sobie ciekawość i chęć poznania, i że zrozumiałam wartość jaka płynie z wiedzy.

Co najbardziej motywuje Cię do nauki języka? 

Nieustająca chęć samorozwoju. Chcę rozumieć, mówić i pisać jak najlepiej się da, i to motywuje mnie do działania.

Z kolei pewności siebie dodają mi małe rzeczy, jak usłyszenie i rozpoznanie niedawno poznanego słowa w filmie, czy okazja na użycie go w rozmowie z koleżanką.

Czy opanowanie języka angielskiego na tak wysokim poziomie motywuje Cię do nauki innych języków?

Może się wydawać, że przy postępującej globalizacji znajomość języka angielskiego wystarcza, aby swobodnie poruszać się w dzisiejszym świecie. Nic bardziej mylnego!

To, że coraz więcej osób potrafi porozumieć się w języku angielskim na wysokim poziomie jedynie obniża wartość tej umiejętności w oczach pracodawców.

Jednak znajomość języka obcego daje o wiele więcej niż tylko wzmiankę w CV – daje bezpośredni wgląd do kultury danego kraju, do zachowań i przyzwaczajeń jego mieszkańców, przez co pozwala lepiej zrozumieć innych ludzi. Jest to wgląd, który poszerza horyzonty, otwiera oczy, uświadamia, że świat jest większy niż tylko własny dom, pokój i osiedle.

Poza angielskim uczę się hiszpańskiego i niemieckiego i, co ciekawe, zauważyłam, że znajomość angielskiego jest zaskakująco pomocna w nauce.

Angielski jest w pewnym stopniu spokrewniony z wieloma językami. Niektóre słowa brzmią więc podobnie, co znacznie ułatwia naukę. Co więcej, zasoby angielskiego internetu są o wiele bogatsze niż polskiego – można tam znaleźć obszerniejsze słowniki, skuteczniejsze tłumacze, karty pracy i niezliczone ilości innych pomocy naukowych.

Wracając więc do pierwotnego pytania – tak, znajomość języka angielskiego nie tylko motywuje mnie do nauki innych języków, ale również ją ułatwia.

Osoby uczące się mówić w języku angielskim na poziomie zaawansowanym, zaczynają również formułować myśli w tym języku. W jakich sytuacjach zdarza ci się myśleć w języku angielskim?

Obecnie myślenie po angielsku jest dla mnie na tyle naturalne, że prawie nie zwracam uwagi w jakich sytuacjach się zdarza. Czasami przyłapuję się jednak na liczeniu po angielsku, lub prowadzeniu w tym języku wewnętrznych monologów.

Twoja historia może być inspiracją dla młodych ludzi. Pokazujesz, że wychowywanie się w małym mieście nie musi być barierą w realizacji międzynarodowych marzeń. Co przez te wszystkie lata dała Ci nauka języka angielskiego?

Znajomość języka angielskiego dała mi więcej niż mogłabym wymienić w kilku słowach.

Bez angielskiego nigdy nie zainteresowałabym się nauką, nie poznałabym drogiej mi przyjaciółki z Austrii, nie mogłabym doświadczać wielu filmów i książek w oryginale, czy w takim stopniu jak teraz zagłębiać się w zasobach internetu.

Jednak z tego wszystkiego najcenniejsze są chyba możliwości – zdobyta przeze mnie wiedza i certyfikaty otwierają drzwi do kontynuacji nauki za granicą oraz dalszego rozwoju i sukcesów.

Nowy rok szkolny zaczniesz w szkole międzynarodowej. Masz jakieś rady dla naszych czytelników, którzy mają podobne plany na przyszłość?

Jeśli chodzi o praktyczne porady, zachęcam do napisania kuratoryjnej olimpiady przedmiotowej.

Zdobycie tytułu laureata daje pierwszeństwo wstępu do wszystkich liceów w Polsce i dodatkowo zwalnia z egzaminu ósmoklasisty z danego przedmiotu. Napisanie olimpiady może być czynnikiem decydującym w przyjęciu do wymarzonej międzynarodowej klasy – niekiedy zdarza się, że większość, a czasami i wszyscy zakwalifikowani kandydaci posiadają tytuł laureata.

Ważna jest również – czego chyba nie trzeba wspominać – dobra znajomość angielskiego. W klasie IB wszystkie lekcje oprócz języka polskiego odbywają się w języku angielskim, więc bez tego ani rusz.

I, co najważniejsze, należy pamiętać, aby nie dać strachowi przed nieznanym zrujnować ambitnych planów na przyszłość. Mimo lęków i niepokoju, trzeba przeć naprzód z podniesioną głową, nieustannie dążyć do realizacji swoich marzeń, nieważne jak szalone mogą się wydawać.

Tego właśnie chciałabym życzyć wszystkim czytelnikom – niezłomności i wiary w siebie.

Dziękuję za rozmowę.

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.